Pokazywanie postów oznaczonych etykietą edukacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą edukacja. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 30 października 2012

Lodówki z Lęborka


Nie przypuszczałem, że przejeżdżając latem przez Lębork, wrócę do niego tak szybko. Tym razem nie pociągiem, bez karmienia kaczek w czasie oczekiwania na przesiadkę, ale na blogu. Wszystko za sprawą projektu "Lodówka - otwórz, zobacz, pomyśl", autorstwa uczniów z gimnazjum nr 1 w Lęborku. Projekt zdobył pierwsze miejsce w konkursie Innowacyjna szkoła 2012

Pokaż mi swoją lodówkę, a powiem Ci kim jesteś

Trudno jednoznacznie określić cel projektu, ponieważ plan działania osób związanych z projektem jest wielowątkowy. Na wyróżnienie zasługują niewątpliwie informowanie i uświadamianie idei zdrowego odżywiania, problemu głodu na świecie oraz wyrzucania jedzenia. Projekt imponuje rozmachem. W jego skład wchodzi regularnie prowadzony serwis internetowy, telewizja Fridge TV, spotkania informacyjne, eventy w samym mieście.

Serwis internetowy umożliwia przesłanie zdjęcia własnej lodówki i choć wydaje się to banalne, to dzięki tak dużej skali tego przedsięwzięcia, mamy do czynienia z bardzo ciekawymi zdjęciami z całego świata. Możemy między innymi zobaczyć lodówkę podróżnika Marka Kamińskiego, artystów z całego świata, żołnierzy, czy ekipy Dzień Dobry TVN, której zdjęcie widzimy powyżej.


Redaktorzy, prezenterzy, organizatorzy, graficy

Wydaje się, że projekt od samego początku miał wyjść nie tylko poza granice Lęborka, ale również Polski, Europy, a może nawet Świata... :) Przez to, a właściwie dzięki temu, wymaga od uczniów niezwykle wymagającej, ale również nietypowej jak na ten wiek pracy przy organizacji niemałych projektów.  Jest to o tyle pokrzepiające, że nie tylko sam pomysł, ale również jego realizacja stoi na naprawdę dobrym poziomie. Daje zapewne przy tym bardzo dużo przyjemności, ale przy okazji stanowi dobre przetarcie przed wejściem w dorosłe, zawodowe życie. Odpowiednie wykorzystanie nowoczesnych technologii połączone z ciekawą ideą i pomysłem na jej realizację, może stanowić  bardzo pozytywną w skutkach mieszankę wybuchową.


Pochwal się swoją lodówką

Zachęcam do włączenia się w akcję lęborskich uczniów, bo tego typu inicjatywy, w skali całego świata zupełnie unikalne, zasługują na duże uznanie. 

Zachęcam do wejścia na stronę projektu: http://www.lodowkabeztajemnic.com


Zdjęcie lodówki pochodzi ze strony http://www.lodowkabeztajemnic.com/?p=2571

    

sobota, 29 września 2012

Jak MEN oblał klasówkę w gimnazjum, czyli wielbłąd na stronie www

Strona Ministerstwa Edukacji Narodowej uraczyła nas danymi statystycznymi określającymi zmiany w kilku obszarach edukacji na przestrzeni lat 2005-2012. W serwisie internetowym www.men.gov.pl, w temacie Oświata w liczbach można zobaczyć oryginalne grafiki, jednak ja pozwolę je sobie tutaj zacytować.

Skupię się na trzech z czterech "statystycznie" przedstawionych tam obszarów: liczbie uczniów, liczbie nauczycieli i  nakładach na edukację. Dlaczego użyłem cudzysłowu? Mam nadzieję, że uda mi się to za chwilę dobrze wyjaśnić. Przyjrzyjmy się trzem grafikom obrazującym sytuację w wymienionych obszarach:




W pierwszym momencie narzuca się mniej więcej taki opis przedstawionej rzeczywistości: "mimo ogromnego problemu z niżem demograficznym i szkół świecących pustkami, MEN robi wszystko, aby liczba nauczycieli była bardzo wysoka, a pomoc dla samorządów rosła w tempie sprintera".

Jako, że od współczesnego człowieka wymaga się czytania ze zrozumieniem, zacząłem "czytać" dane i wykresy. W pierwszej chwili poczułem niepokój, że coś tu nie gra, a następnie zażenowanie, bo szybko wyłapałem podstawowe błędy we wszystkich tych kolorowych grafikach.

Żeby jaskrawiej przedstawić problem z wykresami pokusiłem się o przygotowanie w arkuszu kalkulacyjnym prawidłowych wykresów, które choć nie są porywające graficznie, to przynajmniej nie są przekłamane.




Według mnie dopiero powyższe wykresy "opowiadają" prawdziwą historię na temat niżu, rzekomo minimalnych zwolnień wśród nauczycieli i gigantycznych nakładów na edukację.

Skąd te rozbieżności? Wydaje się, że są dwie możliwości: albo ktoś w MEN nie zna się na graficznym przedstawianiu zależności liczbowych, albo ktoś wierzy, że ciemny lud to kupi. Każdy może sobie wybrać własną ścieżkę oceny, ja nawet nie wiem, w co wolę wierzyć. Jedno jest pewne – żaden program do analizy danych nie mógł wygenerować tak nieproporcjonalnych słupków i zapewne są one wykonane przez grafika. Gdyby chociaż podjął on próbę wrysowania osi pionowej, od razu zauważyłby jakiś problem. No chyba, że takiej próby nie było...

W każdym razie zadanie narysowania wykresu do tego typu danych powinno być w zasięgu każdego gimnazjalisty, stąd w wykonaniu osoby dorosłej (jak mniemam również wykształconej) to nie jest już błąd, to jest wielbłąd. Ciekawe czy i kiedy Pani Minister, z wykształcenia matematyczka, się w tym wszystkim zorientuje. Czas start!

niedziela, 26 sierpnia 2012

Czy podręczniki mogą być ładne?

Długo trzeba było czekać na obiecane filmy po konferencji "Od Ala ma kota, do e-matury. Piękne projekty dla pięknych umysłów". Ale się doczekaliśmy. Warto było, bo filmy są przygotowane dobrze, włączając w to obszerne opisy wystąpień i tłumaczenie na język polski.

Chciałbym podzielić się tylko wybranymi wystąpieniami, które pokazują jakie podręczniki są dzisiaj, ale również mogą przybliżyć odpowiedź na pytanie, jak edukacja, rozumiana w szerszym kontekście, może wyglądać już jutro.

Brzydkie, źle zaprojektowane, niezachęcające do czytania podręczniki są dość powszechne. Autor wystąpienia, prof. Janusz Górski dość dosadnie ocenił polskie podręczniki, tytułując swoją prezentację "Brzydkie, bo polskie".



Na uwagę zasługuje również wystąpienie Partricii Suliman z Rumunii, która zaprezentowała nie tylko źle zaprojektowane podręczniki, ale wskazała również na projekty, które w założeniu mają być dostosowane do nowego pokolenia odbiorców. Ciekawe są również próby wprowadzania interakcji w tradycyjnie wydawanych podręcznikach, które można zobaczyć w dalszej części wykładu.



Wystąpienie, na które chciałbym zwrócić szczególną uwagę, jest poświęcone projektowi, który ma za zadanie połączyć edukację szkolną z nowoczesną technologią i sztuką po to, aby młode pokolenie uczniów czuło, że szkoła również idzie z duchem czasu i nie jest zbiorem historycznych faktów przekazywanych w prawie nie zmienionej formie od tysięcy lat. Z takimi wyzwaniami mierzą się na co dzień pracownicy holenderskiego Creative Learning Lab.  Gorąco polecam obejrzenie filmu w całości.



Na koniec, trochę dla przeciwwagi, temat problemów grafików w Bułgarii:

wtorek, 13 marca 2012

Projektowanie w edukacji - konferencja

18.04 w warszawskiej Bibliotece Narodowej odbędzie się międzynarodowa konferencja "Od Ala ma kota do e-matury. Piękne projekty dla pięknych umysłów".

Projektowanie nowoczesnych podręczników i materiałów edukacyjnych jest sporym wyzwaniem. Do rozmów o tym problemie mają zabrać się specjaliści z różnych dziedzin: nauczyciele, designerzy, wydawcy, typografowie i przedsiębiorcy.

Być może doświadczenia z innych krajów przełożą się na ciekawe pomysły i koncepcje, które wprowadzą nasi rodzimi wydawcy. Zarejestrowałem się już na stronie internetowej, więc mam nadzieję, że będzie o czym napisać na blogu. Tym bardziej, że będę "na świeżo" po Konferencji Administratorów Szkolnych Sieci Komputerowych, która w tym roku również będzie dotyczyła cyfryzacji w edukacji.Temat jest bardzo ciekawy i na pewno dzięki tym doświadczeniom łatwiej będzie ocenić proponowane przez Ministerstwo Edukacji Narodowej założenia "Cyfrowej szkoły".

Więcej informacji na temat warszawskiej konferencji można znaleźć na stronie: http://eunic-alamakota.pl/.

sobota, 10 grudnia 2011

E-zgryz, czyli jak szkoła się nam cyfryzuje

Kilka dni temu miałem okazję uczestniczyć w debacie, organizowanej przez Gazetę Wyborczą,  na temat e-podręczników w polskich szkołach. E-podręczników na razie nie ma, a przynajmniej nie ma niczego, co środowisko związane z oświatą uznałoby bezwzględnie za "e-podręcznik".



Program spotkania zapowiadał interesujące dyskusje. Nie można powiedzieć, że tego zabrakło, ale najbardziej rozczarowująca była dla mnie część z udziałem ministrów – Krystyny Szumilas (Ministerstwo Edukacji Narodowej) oraz Michała Boniego (Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji). Zdaję sobie sprawę, że słowo przedstawiciela rządu waży więcej niż kogokolwiek na sali, ale według mnie osoby na takich stanowiskach powinny przynajmniej na tym etapie dobrze rozumieć sytuację, a nie tylko puszczać hasła, o których każdy zainteresowany już wie.

Przysłuchując się tym wszystkim opowieściom odniosłem wrażenie o braku odpowiedzi na jedno, podstawowe pytanie – Czym tak na prawdę jest/ma być e-podręcznik?

Jak zwykle zdań w tej sprawie było wiele. Co ciekawe padały też stwierdzenia, że nie ma przeciwwskazań (głównie prawnych), aby podręcznik elektroniczny był po prostu serwisem internetowym. Wszystko fajnie, tyle, że jakąś godzinę przed tym zaskakującym dla mnie stwierdzeniem słyszeliśmy historię gościa z Hiszpanii. Opisał on dokładnie, jakie problemy pojawiają rano podczas logowania wszystkich szkół do serwisu z "podręcznikiem" lub jak nauczyciele panikują, gdy z jakichś powodów zostają odcięci od internetu, czyli de facto w sytuacji, gdy ktoś pozabierał wszystkie podręczniki.

Wśród gości bardzo ciekawą i dość specyficzną sytuację na rynku wydawnictw edukacyjnych w swoim kraju opowiedział Per Christian Opsahl z Norwegii. Poniżej slajd z jego wystąpienia:
Per Christian Opsahl




Debata, choć potrzebna, była jednak w moim przekonaniu dopiero zadraśnięciem tematu i jeszcze sporo czasu upłynie aż dowiemy się czym są e-podręczniki i jak należałoby z nich uczyć. Jedna rzecz jest raczej pewna i również była mocno podkreślana przez wielu uczestników debaty – Trudno spodziewać się, aby e-nauczanie wyparło tradycyjne, papierowe książki.

To na prawdę pozytywna konkluzja i tego się trzymajmy.

Na koniec, dla odmiany, chciałbym przytoczyć słowa recenzentki językowej podręczników szkolnych:

Teraz są te e-książki, e-podręczniki, a ja mówię e-tam...